Opublikowano

Ból

Każdego z nas coś czasem boli. Jest to całkowicie normalne. Problem pojawia się w momencie, gdy ból jest na tyle nie do zniesienia, że jedyne czego pragniemy to ulga za wszelką cenę. Najczęściej sięgamy wtedy po różnego rodzaju leki, które nierzadko mają dużo niebezpiecznych skutków ubocznych. Tutaj z pomocą przychodzi konopia! Można ją przyjmować w różnej postaci (patrz: Metody przyjmowania kannabinoidów cz.1 & cz.2). Badania wykazały, że osoby stosujące konopię przy bólach min. chronicznych, nerwowych, pooperacyjnych; spowodowanych ranami, urazami czy kontuzjami, cieszą się z ulgi w bólu dodatkowo nie uzależniając się i nie odczuwając żadnych niebezpiecznych skutków ubocznych.
Konopia w leczeniu bólu była stosowana od bardzo dawna. Dlaczego zaprzestano jej używania i trzeba ją teraz odkrywać na nowo? Dlatego, że nie przynosiła natychmiastowej ulgi, a np. opiody tak. Stąd wybór był prosty i zaczęto spychać konopię na bok. Jednak teraz powraca – ekstrakty są dostępne w różnych formach o różnym składzie i stężeniu, dzięki czemu można je dopasować do rodzaju odczuwanego bólu oraz sposobu w jaki chce się je przyjmować. Poniżej opisuję niektóre ze schorzeń, w których pomocna jest konopia. Zapraszam!
Fibromialgia
Niewiele osób słyszało o fibromialgii. Jest to jednak bardzo uciążliwa choroba, której towarzyszy głęboki, rozległy i przewlekły ból pojawiający się w całym ciele z różną częstotliwością. Dodatkowo chory jest wiecznie wyczerpany, ma zaburzenia pamięci i koncentracji, problemy ze snem oraz wiele innych dolegliwości utrudniających codzienne funkcjonowanie. Jak wiadomo, konopia posiada właściwości, które mogą pomóc chorym na fibromialgię.
„Odczuwanym, przede wszystkim, objawem jest ból w całym ciele, jest to też powód, dla którego często pacjenci z fibromialgią są, przed diagnozą, podejrzewani o hipochondrię. Po diagnozie lekarz ma dostępne kilka leków, które może przepisać jednak z ankiety internetowej przeprowadzonej w USA wśród 1’300 chorych na fibromialgię wynika, ze tylko około 10% z nich uważa dostępne leki za efektywne podczas gdy ponad 60% twierdzi, że nie pomagają wcale. Wśród tych samych pacjentów została przeprowadzona ankieta o przydatności konopi w niwelowaniu objawów choroby. Wynika z niej, że dla 60% pacjentów konopia była bardzo efektywna podczas gdy tylko 5% stwierdziło, ze nie pomaga. Ludzie z tej ankiety stosowali konopię indyjską z reguły w formie waponowanej. Również przy tym schorzeniu osoby chore stosujące konopię z reguły preferują naturalną konopię i znajdujące się w niej kannabinoidy od syntetycznych zamienników. Pojawiły się też porównania pomiędzy zastosowaniem różnych szczepów konopi indyjskiej przy różnych objawach fibromialgii.” – Maria Kowalska

Migrena
Myślę, że każdy wie, czym jest migrena. Jest to bardzo powszechna choroba objawiająca się niewyobrażalnie silnym bólem głowy. Do tej pory nie wiadomo co tak naprawdę ją powoduje, przez co nie ma jednej skutecznej metody leczenia. Większość chorych przyjmuje po prostu silne środki przeciwbólowe, jednak jak już pisałam we wstępie – nie są to bezpieczne leki, mają wiele skutków ubocznych, silnie uzależniają. Konopia od dawien dawna dzięki swoim przeciwbólowym właściwościom była używana w leczeniu migreny.
„Wśród osób rekreacyjnie stosujących konopie panuje przekonanie, że likwiduje ona objawy migren oraz znaczne zmniejsza ich częstotliwość. W ich opinii przy migrenach ważne jest zarówno THC jak i CBD stosowane równolegle. Najczęściej stosowane proporcje THC do CBD mieszczą się w zakresie od 3:1 do 0,2:1, osoby stosujące konopie również kładą nacisk na potrzebę zbudowania tolerancji oraz zaznaczają, że po zbudowaniu tolerancji zmniejszają się efekty psychoaktywne podczas gdy zwiększają się rezultaty anty migrenowe. ”
Konopię w leczeniu migerny można stosować w różny sposób: poprzez wapowanie lub palenie kwiatów, doustne przyjmowanie ekstraktów lub robienie czopków z ekstraktu i przyjmowanie ich doodbytniczo.
„Wiele osób stwierdza jednak przewagę działania konopi waponowanej nad ekstraktami. Część osób stosuje również ekstrakty CBD bez THC, w ich opinii gwarantuje to lepsze rezultaty niż zastosowanie CBD z THC. Prawdopodobnie różnica w działaniu obecności oraz różnych stężeń tych kannabinoidów zależy od indywidualnych właściwości organizmu oraz etiologii i stadium migren. Konopia w odróżnieniu do np. opioidów zaczyna działać dopiero po kilkunastu do kilkudziesięciu minutach od przyjęcia dawki (również w zależności od sposobu przyjęcia, najszybciej rezultaty są widoczne po przyjęciu konopi wziewnie). Można ją przyjmować zarówno doraźnie, w momencie pierwszych objawów jak i profilaktycznie w celu zmniejszenia częstotliwości oraz nasilenia migren. Wiele osób kładzie nacisk na najlepsze działanie po jakimś czasie od rozpoczęcia przyjmowania konopi. Największym plusem w opinii osób stosujących konopie są ich znacznie mniejsze negatywne skutki uboczne terapii długotrwałej, przy której dzięki budowaniu tolerancji zmniejsza się działanie psychoaktywne THC a zwiększa działanie przeciwmigrenowe.” – Maria Kowalska
Skurcze oraz bolesna menstruacja.
Konopia dzięki swoim właściwościom rozkurczowym może pomóc kobietom w comiesięcznych bólach spowodowanych menstruacją. Większość przedstawicielek płci pięknej, aby ulżyć sobie w cierpieniu i móc w „te dni” normalnie funkcjonować zażywa różnego rodzaju środki przeciwbólowe i przeciwrozkurczowe. CBD może skutecznie zastąpić te leki pozwalając kobietom doświadczyć ulgi zarówno fizycznej jak i psychicznej.

Opublikowano

Bhang

Konopie od wielu wieków były obecne w codziennym życiu ludzi. Stosowano je podczas rytualnych obrzędów religijnych, w medycynie, dla relaksu oraz wytwarzano z nich wiele użytecznych rzeczy, jak np. papier, tkaniny i sznury. Konopie przyjmowano w wielu różnych formach, które w dzisiejszych czasach z różnych względów nie są popularne poza miejscami skąd pochodzą. Dziś o jednej z takich form, a mianowicie o Bhang (Hindi: भांग).
Bardzo trudno mi było jednoznacznie stwierdzić czym jest Bhang, ponieważ pod tą jedna nazwą kryje się wiele postaci tego produktu. Myślę jednak, że najlepiej określić Bhang jako środek halucynogenny przygotowywany ze świeżych liści i kwiatów konopi, który później można przerobić na kolejne formy również określane mianem Bhang. Aby rozróżnić o jaką postać chodzi, dodaje się min. określenie „napój”, „pasta” lub „kulki”. Najbardziej popularnym jest napój Bhang, który powstaje poprzez dodanie do pierwotnej formy mleko i inne dodatki. Ze względu na popularność tej formy Bhang często pomija się określenie „napój” i nazywa się ją po prostu Bhang, mając na myśli jednak nie pierwotny środek halcynogenny, tylko już jego przetworzoną postać. Z tego powodu powstają nieścisłości w określeniu czym on tak naprawdę jest.
W Indiach napój Bhang jest jednym z najpowrzechniejszych sposobów spożywania konopi indyjskich i od wieków pozostaje integralną częścią kultury kraju, jest bowiem silnie powiązany z jedną z nastarszych i najważniejszych religii w Indiach – hinduizmem. Z tego powodu używany jest podczas wielu religijnych rytuałów. Jeden z głównych bogów – Shiva uważany jest za boga konopi indyjskich i nosi tytuł „pana z Bhang”. Uważa się, że pije on napój z konopi, aby wzmocnić swoje moce. Konsumpcja Bhang jest uważana za sposób oddawania czci Shivie. Na temat pochodzenia Bhang jest wiele mitów. Jeden mit głosi, że Shiva przywiózł Bhang z Himalajów (według innej wersji z gór Hindu Kush) jako dar dla ludzkości. Według innego mitu Bhang odkryto, gdy bogowie i demony wstrząsnęli oceanami w poszukiwaniu nektaru życia.
Bhang spożywa się również podczas wielu świąt i festiwali, min. podczas corocznego festiwalu Holi. Jest to dwudniowa celebracja odbywająca się każdego roku w innym terminie. Pierwszego dnia (Holika Dahan) świętujący skupiają się na spaleniu diabła (Holika) na ognisku, drugi dzień (Dhulandi) jest festiwalem kolorów. Jestem pewna, że wiele osób spotkało się z tą nazwą, a może ma nawet jakieś kolorowe wspomnienia z nią związane 🙂 Pare lat temu bowiem festiwal kolorów zagościł w Polsce i został na tyle miło przyjęty, że tak jak oryginalne hinduskie święto, odbywa się co roku. Osobiście bardzo się cieszę, że u nas w kraju możemy mieć namiastkę tego święta i wspólnie bawić się i cieszyć.
Bhang jest również wszechobecny w tradycyjnej indyjskiej medycynie. Wierzy się, że odpowiednio dawkowany zmniejsza gorączkę, leczy czerwonkę (ostrą chorobę zakaźną jelit), udar, rozrzedza flegmę, wspomaga trawienie, apetyt, niweluje zburzenia mowy i seplenienie. Podczas rytuałów Ayurvedic i Tibbi Bhang był podawany w celu leczenia malarii i reumatyzmu. Uważano również, że wojownicy powinni go pić, aby wzmocnić swoje nerwy, a nowożeńcy, aby pobudzić libido.
Czy Bhang jest legalny? Tak, konwencja z 1961 roku, która postawiła konopie obok twardych narkotyków i zdelegalizowała ich używanie w Indiach ominęła go i wciąż jest legalny na niektórych obszarach ze wspomnianych wcześniej powodów religijnych i kulturowych. Dlatego w niektórych regionach nie jest niczym niezwykłym, że kobiety sprzedają Bhang pod różnymi postaciami, są nawet są sklepy, w których można kupić gotowe do spożycia produkty Bhang. Zakłady te są regulowane przez rząd i zazwyczaj znajdują się w miastach religijnych na północy kraju. Bhang w przeciwieństwie do alkoholu, nie jest w Indiach w żaden sposób napiętnowany przez co jest powszechnie obecny w wielu dziedzinach życia. Jeśli chodzi o konopie przemysłowe – są w Indiach legalne.
Jak powstaje Bhang i w jakich formach się go spożywa? Przy użyciu moździerza kuchennego rozciera się kwiaty i liście konopi na pastę, która może być dodawana do różnego rodzaju potraw. Aby stworzyć napój, miesza się ją z mlekiem i przecedza, potem najczęściej dodaje się trawę o nazwie kusa (Desmostachya bipinnata. Gatunek trawy od wieków używany w hinduskich rytuałach, symbolizuje żywioł wody), cukier, owoce oraz wybrane przyprawy. Bhang miesza się również z indyjskim masłem ghi i cukrem w celu otrzymania fioletowej hałwy oraz pieprznych, ciągliwych małych kulek o nazwie goli (co w Hindi znaczy „pocisk”, „pigułka”).
Jeśli masz ohotę przeżyć przygodę i spróbować Bhang, wybierz się do Indii na festiwal Holi. Mimo, że legalnie można go kupić tylko w rządowych sklepach, nie trudno go znaleźć podczas tego festiwalu. Jeśli jednak wybierasz się do Indii w innym terminie, ale wciąż masz ochotę spróbować tradycyjnego Bhang, udaj się do oficjalnych licencjonowanych rządowych sklepów. Nie będąc znawcą Bhang lepiej unikać ulicznych sprzedawców i niesprawdzonych źródeł, aby nie natknąć się na inną substancję, która może poważnie ci zaszkodzić. Należy również pamiętać, że dostępny Bhang ma różną moc działania. Jeśli jest to twoje pierwsze doświadczenie, na początek wybierz słabszą wersję, inaczej mogą cię dopaść silne skutki uboczne i stężenie THC zapewni ci nienajlepszą przygodę. Dla niedoświadczonych osób, które nie mają zbudowanej tolerancji na THC Bhang może mieć dużo silniejsze działanie niż dla kogoś, kto spożywa go już któryś raz.
Jako dodatek do tematu wstawiam jeden z dostępnych przepisów na napój Bhang. Przetłumaczyłam go ze strony leafly.com. Dodaje go tutaj tylko i wyłącznie dlatego, że zaciekawiło mnie, jak dokładnie powstaje ten napój. A skoro mnie zaciekawiło, to kogoś również może 🙂 Absolutnie nie dodaje go, aby zachęcać kogokolwiek do robienia Bhang w Polsce! Przypominam, że tutaj konopie indyjskie są nielegalne (na konopie siewne trzeba mieć pozwolenie).
Składniki:
• 2 szklanki wody
• do 0,5 uncji świeżych liści i kwiatów konopnych
• 3 szklanki ciepłego mleka
• ¼ łyżeczki garam masali
• ¼ łyżeczki zmielonego imbiru
• ¼ łyżeczki kopru włoskiego
• ½ łyżeczki anyżu
• ½ łyżeczki kardamonu
• ½ łyżeczki wody różanej
• ½ szklanki miodu lub cukru
• płatki róż, liście mięty, posiekane migdały i pistacje

Sposób przygotowania:
1. Zagotuj wodę aż zacznie gwałtownie wrzeć, wyłącz ją i dodaj materiał konopny. Parz około 7 minut.
2. Odcedź liście i kwiaty z wody używając do tego płóciennej gazy. Ściskaj materiał roślinny aż wyciśniesz całą ciecz. Zbierz ją i odłóż na bok.
3. Umieść liście i kwiaty w moździerzu i rozcieraj z 2 łyżeczkami ciepłego mleka. Miel powoli lecz mocno, następnie wyciśnij kwiaty aby oddzielnić od nich mleko. Powtarzaj proces, do momentu aż uzyskasz ½ szklanki mleka. Odstaw mleko na bok.
4. Dodaj posiekane migdały, pistacje, płatki róż, liście mięty do moździerza dolewając niewielką porcję ciepłego mleka. Ucieraj do momentu uzyskania gęstej pasty. Wyjmij z pasty wszelkie pozostałości po dodanych składnikach.
5. Zmieszaj wszystko razem, dodaj garam masale, imbir, koper włoski, anyż, kardamon i wodę różaną. Do nie użytego jeszcze mleka dodaj miód lub cukier.
6. Mieszaj, podaj, pij i ciesz się powstałym napojem 🙂

Masz jakieś doświadczenia z Bhang? A może wiesz coś więcej w tym temacie, czego nie ujęłam w tekście? Śmiało podziel się!

———————————————————————————————————————————-
https://herb.co/marijuana/news/what-exactly-is-bhang
https://www.royalqueenseeds.com/blog-what-is-bhang-and-how-is-it-made-n683
https://www.leafly.com/news/lifestyle/what-is-bhang-history-and-recipes
https://pl.wikipedia.org/wiki/Desmostachya_bipinnata

Opublikowano

Alergia na konopie

Ciągle piszę posty o tym, jakie to konopie są cudowne. Czy jednak na pewno są w 100% idealne i zawsze pomocne? Czy może jednak w jakiś sposób mogą szkodzić (pomijam temat ewentualnych uzależnień o których pisałam tu: )? W dzisiejszym tekście poruszę niewygodny dla konopi temat, który jest często pomijany, gdyż zdecydowanie nie służy poprawie wizerunku rośliny. Strzał w kolano? Niekoniecznie. Bardzo mi zależy, aby ludzie zmienili zdanie o konopiach i dali im szansę w codziennym życiu tak, jak dają każdej innej roślinie. Dlatego od początku piszę prawdę, a prawda nie zawsze jest wygodna. Dzisiejszym tematem jest alergia na konopie. Czy jest możliwa? Jak bardzo szkodzi? Czy jest bardzo powszechna? Zapraszam!

W dzisiejszych czasach wiele się mówi o alergiach. Praktycznie każdy jest na coś uczulony, wiele osób stosuje specjalnie diety aby wykluczyć problematyczne produkty, inwestuje w odczulanie, jeździ w specjalne miejsca na wakacje, aby uciec od alergenów. Wśród tych ludzi jestem również ja – tragiczna alergiczka. Stąd ten temat jest mi bardzo bliski i wiem, jak alergie mogą utrudniać życie.

Uczula wiele rzeczy, zboża, trawy, kurz, pleśń, sierść zwierząt, produkty spożywcze, gluten, laktoza, barwniki, konserwanty.. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, w sumie wszystko może uczulać. Nie chcę tu poruszać tematu przyczyn alergii, wiem natomiast, że coraz więcej osób skarży się na takie problemy. W powyższej liście alergenów nie wymieniłam konopi. Zrobiłam to celowo, gdyż nie jest pierwszym, co przychodzi do głowy przy sporządzaniu takiej listy. Jak to w takim razie jest z tymi konopiami? Uczulają, czy nie?

Odpowiedź jest prosta – tak. Zdecydowanie tak. Nie jest to na szczęście bardzo powszechny alergen, ale zdarzają się przypadki. Objawy uczulenia na konopie są bardzo podobne do innych reakcji alergicznych. Należą do nich: swędzenie, wysypka na skórze, kaszel, kichanie, pokrzywka. Oprócz tego w niektórych, ostrzejszych przypadkach występuje opuchnięcie powiek, ostre bóle głowy (migreny), zaczerwienione oczy, obrzęk zatok. Do tych naprawdę poważnych reakcji alergicznych (nie chcę tu jednak mówić, że pozostałe są „luźne” – nie, nie są. Wielokroć swędziała mnie skóra tak bardzo, że tylko siedziałam i płakałam. Wiele razy również nie mogłam wyjść z domu, bo 10min tylko kichałam, sekunda po sekundzie..) należy fitodermatoza. Jest to bardzo ostra, krostowata wysypka, której towarzyszy typowe dla tej reakcji zaczerwienienie. Może pojawić się po kontakcie z rośliną, która daną osobę uczula. Ostatnią, ekstremalną reakcją alergiczną jest wstrząs anafilaktyczny, który może doprowadzić do śmierci. Jednak jak napisałam, jest to na prawdę ekstremalna reakcja, występująca bardzo rzadko.

Jak uczulają konopie?
Konopie mogą uczulać zarówno poprzez bezpośredni kontakt z rośliną jak i wziewnie. Problematyczne w tym przypadku mogą być pyłki konopne, terpeny, czyli olejki eteryczne zawarte w roślinie oraz pleśń. Pyłki to wiadomo, problem taki sam jak w przypadku innych klasycznych „uczuleniowych” roślin, takich jak np. brzoza. Działa to dokładnie tak samo. Terpeny wymienione wśród alergenów mogą dziwić. Sama się zdziwiłam. Dowiedziałam się jednak, że same w sobie nie uczulają, nawet osób alergicznie wrażliwych. Problem pojawia się jednak po niewłaściwie przeprowadzonym procesie obróbki konopi. Wtedy olej i żywica, mogą już uczulać. W takim wypadku, osoby ze skłonnością do alergii powinny unikać bezpośredniego kontaktu żywicy i oleju ze skórą. Z powodu nieprawidłowego przechowywania i suszenia konopi na kwiatach może się pojawić pleśń. Jest jednym z najsilniejszych alergenów i niestety, źle traktowane konopie nie są na nią odporne.

Alergia na konopie i co dalej?
Niestety, w Polsce nie jest jeszcze dostępne odczulanie na konopie. Pozostaje więc ograniczyć używanie konopi, ewentualnie zmienić sposób ich użytkowania, w niektórych przypadkach całkowicie zrezygnować. Ale spokojnie, jak pisałam na początku, nie jest to tak bardzo powszechny problem! Jednak jeśli się pojawi, lepiej nie ryzykować i podjąć odpowiednie kroki, aby sobie nie zaszkodzić.

Mimo, że temat alergii na konopie jest stosunkowo nowy, zostało przeprowadzonych kilka badań. Jedno z nich, przeprowadzone w 2012 roku „The Journal of Allergy and Clinical Immunology” potwierdziło, że konopie są jest alergenem, czyli mogą niektóre osoby uczulać. Badanie z 2015 roku „Annals of Allergy, Astma and Immunology” wykazało, że za alergie na konopie jest odpowiedzialny enzym RuBisCo. Szukając materiału do tekstu natknęłam się na ciekawy opis przypadku 27 – letniej Marokanki uczulonej na konopie.

„Hiszpańscy lekarze przedstawili w 2008 w jednym z czasopism specjalistycznych dotyczących alergii przypadek 27-letniej Marokanki, która przez dwa lata cierpiała na alergię na marihuanę charakteryzującą się objawami w obrębie oczu i nosa, ponieważ zawodowo miała do czynienia z marihuaną w laboratorium badawczym i tym samym była wystawiona na działanie pyłków marihuany. Test alergiczny przeprowadzony na skórze, tzw. test punktowy, zakończył się wynikiem pozytywnym. Dokładna analiza wykazała, że kobieta reagowała alergicznie na białka zawarte w pyłkach kwiatów.” – fragment artykułu z 44. numeru Gazety Konopnej SPLIFF

Z mojej strony to wszystko. Wiesz może coś więcej w tym temacie? Czy powinnam o coś uzupełnić wpis? A może masz jakieś doświadczenia z alergią na konopie, a może ktoś z twoich znajomych lub bliskich? Pisz śmiało, jestem bardzo ciekawa 

—————————————————————————————————–
https://holenderskiskun.pl/blog/alergia-marihuane-ja-zidentyfikowac/

Opublikowano

Medyczne konopie a zwierzęta

Coraz więcej mówi się o pozytywnych skutkach konopi dla zdrowia ludzi. Wydaje się, że zalety medycznych konopi można wymieniać w nieskończoność. Trochę prawdy w tym jest, już i tak znamy ich wiele, a jestem pewna, że konopie wciąż skrywają w sobie coś więcej. Także, ludziom pomaga – nie można temu zaprzeczyć. A jak to jest ze zwierzętami? Przecież też chorują. Czy można podać swojemu pieskowi ekstrakt, gdy jest chory? Skoro działa na ludzi to na zwierzęta też powinno? A może są jakieś specjalne produkty przeznaczone tylko dla zwierząt? Tematem dzisiejszego posta jest wpływ konopi na zwierzęta.

W skrócie można to ująć tak: THC – nie, CBD – tak. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Zwierzęta bardzo źle znoszą działanie THC. Głównie dlatego, że nie wiedzą co się dzieje. Są zdezorientowane, źle się czują, nagle inaczej widzą świat dookoła. Wszystko jest inne, dziwne i nieznane. W dodatku nie wiadomo, czy to przejdzie. Człowiek przyjmując konopie zawierające THC wie czego się spodziewać. Zwierzak – nie. Jest to bardzo, ale to bardzo złe przeżycie dla pupila i myślę, że nikt normalny nie chce fundować swojemu pieskowi czy kotkowi tak strasznego „bad tripa” (który w dodatku nie wiadomo ile będzie trwał i jakie skutki wywrze na jego organizmie – haj u zwierząt może trwać dłużej niż u ludzi).

Nie zawsze jednak zwierzę przeżywa te straszne chwile z woli właściciela. Często same mogą sobie zafundować tę wątpliwą frajdę, np. jedząc kawałek czekolady zawierającej THC, który spadł na podłogę. Zanim właściciel się zorientuje (o ile w ogóle), miękki domowy odkurzacz już dawno sprzątnął. Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym i mając zwierzęta w domu wszelkie produkty zawierające THC należy trzymać w bezpiecznym miejscu, aby nie stanęły na drodze pupila (no, na szczęście w Polsce zwierzęta nie mają dostępu do takich produktów, prawda? 😉 )

Jednak co jeśli już stanie się nieszczęście i Reksio zjadł psychoaktywne brownie zanim kto kogokolwiek mógł zareagować? Na pewno właściciel jest bardzo zaniepokojony jego zachowaniem. Pewnie nie zdarza się to często, więc oboje są zdezorientowani. Dlatego podam kilka objawów, związanych z zażyciem przez zwierzę THC:
– problemy z chodzeniem: potykanie się o łapy, brak równowagi
– zwiększony apetyt
– duża dezorientacja
– niska temperatura ciała
– szkliste oczy, rozszerzone źrenice
– wymioty
– śpiączka

Co zrobić, jeśli już się zdarzyło? Jeśli to niewielkie ilości, najlepiej jest przeczekać. Ułożyć zwierzaka w bezpiecznym miejscu, w pokojowej temperaturze (mam na myśli, żeby nie było ani za zimno, ani za ciepło). Nie wolno spuszczać go z oczu, ponieważ nie wiadomo co zwierzak może zrobić. Jeśli są to większe ilości, bądź nie mamy pewności co do ilości spożytego THC – od razu ruszamy do weterynarza. On będzie wiedział co robić. Należy też wziąć pod uwagę, że mniejsze zwierzęta mocniej odczuwają skutki zażycia THC.

Inaczej ma się sytuacja w przypadku CBD. Konopie zawierające wysokie stężenie CBD mogą pomóc zwierzętom, szczególnie w przypadku padaczki i bólu stawów. W wypadku choroby można podać pupilowi niewielkie ilości CBD. Nie chodzi tu o to, że większe mogą mu tragicznie zaszkodzić – należy po prostu wziąć poprawkę na to, że to jednak zwierzę i być jeszcze bardziej ostrożnym. Na szczęście CBD nie powoduje negatywnych skutków ubocznych u zwierząt. W przeciwieństwie do wielu innych „zwierzęcych leków” nie da się go przedawkować oraz nie niszczy innych narządów, np. wątroby. Na rynku są już dostępne różnego rodzaju karmy i przekąski z CBD dla zwierząt również preparaty (polecamy naszej produkcji zarejestrowaną linię dla zwierząt). Można się nimi wspomagać w leczeniu min. artretyzmu, nowotworów, lęków, chorób zapalnych oraz wszelkiego rodzaju bólu.

Veticin 2,5% CBD 10 ml 

Veticin 5% CBD 10 ml 

Vedocin 10% CBD 10 ml 

Leczenie zwierząt medycznymi konopiami jest jeszcze mniej popularne, niż ludzi. Jednak jest to niewątpliwie bardzo ciekawy i warty uwagi temat. Tylko zawsze, ale to zawsze trzeba podchodzić do niego odpowiedzialnie i zanim się zacznie eksperymentować należy się rozeznać w temacie i zapamiętać: CBD – tak, THC – nie. Niektórzy myślą, że „naćpane” zwierzę jest zabawne. Jasne, dla bezdusznego obserwatora jego zachowanie może być zabawne, jednak zapewniam, że pomimo klasycznego działania THC – zwierzęciu wcale nie jest do śmiechu.

Masz jakieś doświadczenia z leczeniem swojego pupila konopiami? A może uważasz, że to zupełnie idiotyczny i nieodpowiedzialny pomysł i powinno się tego zakazać? A może masz jakieś pytania i chcesz, abym w jakiś sposób uzupełnił tekst? Daj znać w komentarzu! 🙂